Obserwatorzy

poniedziałek, 4 listopada 2013

jesienna podpórka

W ostatnim czasie miałam sporo roboty, dzień grzybka i Halloween w przedszkolu, wiązało się to z szyciem kostiumów. Maluchy zażyczyły sobie nietoperze, kapelusze grzybków mam już opanowane więc poszły sprawnie (w najbliższym czasie pokażę moje zmagania z kostiumami, bo już kilka mam na swoim kącie). 
Podpórkę poskładałam dziś. Liście są prawdziwe, jakiś miesiąc temu nazbierałam i powycinałam dziurkaczem ozdobnym. Zostawiłam do wyschnięcia, co by się tak naturalnie powykręcały. 




Miotła ze starej szczotki do butów i kijka od szaszłyków.


Kwiaty w tym krzywym dzbanie też są prawdziwe, jeszcze w lato zbierane. Szukałam tych najmniejszych i wysuszyłam. Całą resztę przedmiotów już chyba widzieliście wcześniej.



Pozdrawiam Ania

czwartek, 17 października 2013

jesiennych klimatów ciąg dalszy...

Dziś więcej zdjęć niż tekstu ;) Przez ostatnich kilka dni produkowałam wrzosy w kilku odcieniach.


Trawę, którą wykorzystałam na wrzosy zbierałam jeszcze latem,  schła i czekała aż do czegoś się przyda.


Pomalowana i przycięta.



Dynie z gliny samoutwardzalnej.






Pozdrowienia Ania

wtorek, 8 października 2013

obecność...

Tak, wiem że mija kolejny miesiąc a u mnie na blogu nic... Po wakacyjnych wojażach








nie mogę się wziąć w garść o czym już pewnie pisałam. Wakacje skończyliśmy dość późno bo pod koniec września, potem bez reszty pochłonęło mnie grzybobranie...

Mamo, mamo to niedobry grzyb!!! ale śliczny, żal nie zrobić zdjęcia.

Jednak tak do końca bezproduktywna nie byłam. Uszyłam córce suknie dla lalki.


Jesienna pora, nazbieraliśmy liści i wyszła taka tam ozdoba na drzwi.




Przy okazji witam wszystkich nowych obserwatorów. Cały czas podglądam wasze blogi, tylko pozazdrościć zapału. Jak zawsze mam nadzieję, że niebawem pokarzę jakieś nowe miniatury (znaczy się powinnam skończyć podpórki do książek, które zaczęłam a teraz kurz zbierają!), już niebawem.  Pozdrawiam Ania

czwartek, 25 lipca 2013

wakacje

Wakacje nie chcą sprzyjać mojej pasji, zwłaszcza jak są tak słoneczne i ciepłe.  Przyjechała rodzina, gwar w domu, większość czasu przesiadujemy na plaży, a w sobotę wyjeżdżamy na 2 tygodnie. Jakiś czas temu zaczęłam kolejne dwie podpórki ale gdzieś od 2 tygodni nie mam czasu ich ukończyć i raczej się na to nie zapowiada. Pokażę chociaż ile zrobiłam jak mniej więcej będą wyglądać.














A tutaj taki tam efekt niedzielnego spaceru po polach, oczywiście z przed 3 tygodni ;)





Mam ogromną nadzieję, że jak wrócę będę mogła szybko nadgonić zaległości przy podpórkach, bo najgorsze są dla mnie przerwy, ciężko się później wziąć do pracy. 
pozdrawiam Ania


poniedziałek, 24 czerwca 2013

produkcja c.d.

Oto efekt końcowy mojej walki z konewkami i dzbankami, rozpoczęłam również produkcję krzywych skrzynek (które oczywiście nie miały być takie koślawe ;) ale jakoś cienko mi idą proste cięcia). 






Miłego wieczoru ...

podpórka do książek

Dziś sporo zdjęć z całego tygodnia, w ferworze pracy nie miałam czasu na bieżąco je pokazać na blogu. Jak widać chwilowo odpoczywam od werandy, przy której zostało mi chyba poukładanie wszystkich klamotków, ale o tym innym razem. Ostatnio zastanawiałam się nad prezentem na nowy dom dla koleżanki, z którą miałam się spotkać. Taboret zaniosę jej innym razem :), chciałam dać jej coś oryginalnego i padło na podpórkę do książek, oczywiście z miniaturą. Z koleżanką jeszcze się nie spotkałam a podpórki pochłonęły mnie bez reszty. Mam już pomysły na kilka następnych, a może coś uda mi się sprzedać (połączyć pasję z zarabianiem pieniędzy?! coś wspaniałego!! zobaczymy, jak na razie to tylko plany).
 Przeraża mnie ostatnio moje niezdecydowanie, pierwsza podpórka wyglądała tak ...

Nie mam jej nic do zarzucenia ale do mojej koncepcji nie pasuje, wykorzystam ja do czegoś innego, aha planuje stolik ogrodowy. Zrobiłam następną.






Bruk oczywiście z wytłaczanek od jajek, idealna faktura (rozmiary: 1.1 x 1.1cm, 1.7 x 1.1cm oraz 0.5 x 1.1cm) brzegi dodatkowo lekko ścierałam). Nie wszystko wyszło równo ale efekt całkiem niezły, na koniec lekko posmarowałam lakierem matowym do decoupage. Wnęki w chodniku wypełniłam ukruszoną czerwoną herbatą, którą znalazłam przez przypadek w kuchni, ma z 12 lat, trzyma się świetnie i  na ziemię idealna. Innym razem ją pokarzę.






Stolik pierwotnie był niebieski ale coś nie pasowało i jeszcze raz go pomalowałam tym razem na biało. Muszę robić kilka sztuk na raz i malować na kilka kolorów jak się nie mogę zdecydować, z korzyścią dla stolika, który lekko zmaltretowałam tym malowaniem i ścieraniem ale przetrwał :)



 Większość przedmiotów do miniaturowych wnętrz robiłam po jednej sztuce. Jestem niecierpliwa i bardzo chciałam zobaczyć efekt końcowy. Teraz postanowiłam to zmienić, z tymi konewkami i dzbanami walczę już trzeci dzień ale będę miała zapas do następnych podpórek. Wzory i formy oczywiście z bloga Kris, jest świetna bez dwóch zdań!!!










Pozdrawiam Ania